Harmonia

28 LISTOPADA 2016, MĄDRZĘ SIĘ, 620
 
     

Niby wszystko jest ok, masz fajne auto, ładną dziewczynę, co roku jeździcie na wakacje, w pracy osiągasz sukcesy. Jednak życie nie toczy się tak jak byś chciał. Czegoś brakuje. Nie masz na nic ochoty. Siadasz wieczorem i zastanawiasz się o co chodzi. To jest bagno, w dupie z tym, idziesz spać.

Wracasz zmachany do domu, nie chce Ci się żyć. Ręce opadają ze zmęczenia do ziemi. Jakbyś cały dzień jak Buszmen latał po sawannie i gonił mięso na kolacje. A tylko siedziałeś przy biurku osiem godzin. Z czego dwie na spotkaniach a cztery przy komputerze. Reszta jakoś uciekła miedzy palcami. Czy to na obiedzie, pogaduchach z kolegami czy na tronie. Wracasz do domu i wpatrujesz się w telewizor lub grasz na komputerze. Niby wszystko jest ok, masz fajne auto, ładną dziewczynę, co roku jeździcie na wakacje, w pracy osiągasz sukcesy. Jednak życie nie toczy się tak jak byś chciał. Czegoś brakuje. Nie masz na nic ochoty. Siadasz wieczorem i zastanawiasz się o co chodzi. To jest bagno, w dupie z tym, idziesz spać.

Przyjemność życia w dużej mierze wiąże się z wysiłkiem jakiego życie wymaga. Większą radość daje zdobycie szczytu górskiego po kilkugodzinnej intensywnej wspinaczce niż po kilkuminutowej jeździe kolejką linową. Moment zdobycia góry zapadnie dłużej w pamięci gdy wejdziesz nań pieszo. Łatwość z jaką dziś wiele przyjemności się osiąga, obniża ich walor. Obserwuje się to zarówno w przeżyciach estetycznych i erotycznych. Życie straciło swój niepowtarzalny smak.

Dzisiaj każdy może mieć wszystko pod ręką. Na wyciągniecie dłoni. Czasami wystarczy jedno kliknięcie myszy. Zmywarka myje naczynia, thermomix robi obiad, Spotify wybierze twoją ulubioną muzykę. Odległość wyrażana w kilometrach jest niczym. W kilka godzin możesz przelecieć całą Europę i odwiedzić rodzinę na wyspach. Inteligentny system w Twoim samochodzie zahamuje gdy zaśniesz nad kierownicą.

Nie jesteś wolnym człowiekiem.

Technizacja środowiska pociąga za sobą skomplikowanie stosunków między ludźmi i ograniczenie ich stopnia swobody. Przy całej wygodzie, jaką daje życie w warunkach współczesnej cywilizacji, wzrasta zależność od techniki. Jest to stosunek zależności pana i niewolnika. Stajemy się niewolnikami urządzeń. Jak niewiele trzeba żeby życie każdego z nas opanował totalny paraliż. Spróbuj przez miesiąc być totalnie offline. Bez telefonu i telewizji. Zostaw samochód w garażu, korzystaj z siły własnych nóg.

W porównaniu ze współczesnym człowiekiem prymitywny Buszmen jest znacznie bardziej niezależny i tym samym dojrzalszy. Gdy coś w środowisku technicznym nie funkcjonuje tak jak należy (np. dopływ wody, kanalizacja, dostawy żywności, elektryczność, komunikacja itd.), wówczas całkowita bezradność wobec awarii wywołuje analogiczną reakcję wściekłości, jak u niemowlęcia niezaspokojonego podstawowymi potrzebami fizjologicznymi. Człowiek współczesnej cywilizacji staje się bezradny, prawie jak niemowlę, gdy pozbawić go dobrodziejstw do których zdążył się przyzwyczaić jak do środowiska naturalnego.

Środowisko techniczne – to nie tylko urządzenia techniczne, ale też ludzie, którzy je produkują, obsługują, nimi dysponują. Tworzy się skomplikowana sieć zależności, w której każdy ma jakieś swoje miejsce. Na ogół nie uzmysławiamy sobie w pełni, od ilu ludzi zależny jest zwykły dzień naszego życia i czym grozi przerwanie łańcucha wzajemnych usług. Problemem jest, że ludzie nie dostrzegają i nie doceniają wkładu innych osób w ich własne istnienie.

Praca uszczęśliwia człowieka.

Jedną trzecią, a czasem połowę swojego życia człowiek spędza na pracy. Więc skoro życie wymaga od nas zaangażowania i trudu żeby być szczęśliwym i zadowolonym. To czemu praca nie nadaje większego znaczenia i sensu naszemu życiu? Istnieją bowiem dwa przeciwstawne podejścia do pracy, wzajemnie przeplatające się. Praca może być przykrym obowiązkiem, wyłącznie drogą do zdobycia środków do życia, nawet karą („w pocie czoła oblicza twego będziesz pożywał chleba”, Gen. 3; 19). Ale praca jest też aktem twórczym – przekształceniem otaczającego świata „na obraz i podobieństwo swoje”, tj. wedle naszej koncepcji. U wielu ludów pierwotnych (np. polinezyjskich) w czasach ważniejszych prac, np. budowy domu, łodzi, należało śpiewać pieśni rytualne opisujące przebieg stworzenia wszechświata. W ten sposób włączano się w boski akt tworzenia.

Potrzeba twórczości, tj. narzucania otoczeniu swej wizji świata, jest jedną z zasadniczych cech człowieka. Nie chodzi tu o jakość twórczości; pracą twórczą może być sprzątanie ulic, a może nią nie być praca artystyczna czy naukowa. Kryterium różnicującym jest tu poczucie tworzenia, tj. realizowania własnego planu. Podobnie jak historia życia każdej żywej jednostki jest realizacją jej planu genetycznego, tak każda praca twórcza jest przekształceniem w rzeczywistość własnej koncepcji, a tym samym zostawienie własnego śladu w otoczeniu.

Żyjemy w sieci wzajemnych powiązań.

Charakter pracy w cywilizacji technicznej jest z natury rzeczy kolektywny. Wzajemna zależność, która jest cechą codziennego życia, jeszcze wyraźniej występuje w procesie produkcji. Praca nie jest już indywidualnym dziełem, ale skomplikowanym procesem, w którym wielu ludzi i wiele maszyn bierze udział. Współzależność pracy i sumienności wykonywanych obowiązków przenika przez nasze życie.

Sam człowiek niewiele może dokonać, czuje się bezsilny, praca nie daje mu zadowolenia, gdyż nie realizuje się w niej własnego planu, ale plan narzucony z góry, często budzący sprzeciw. A gdy jest on nawet tego planu twórcą, to widząc, jak jego idea zostaje zniekształcona w wykonaniu, przeżywa głębokie rozczarowanie.

Nierzadko zdarza się, że pracujący człowiek nie rozumie sensu swojej pracy, skoncentrowany na małym wycinku nie widzi całości, co więcej, czasem widzi jej bezsens. Praca, której sensu się nie rozumie lub której bezsens się widzi, znacznie szybciej wywołuje znużenie niż praca celowa (np. wielogodzinne posiedzenia, bezużyteczne plany i sprawozdania itd.). Negatywne nastawienie emocjonalne do wykonywanej pracy jest przyczyną, iż praca, nawet lekka, wywołuje duże zmęczenie.

Czujemy się niepotrzebni, bezwartościowi, jak kolejny szczur w klatce wypełnionej po brzegi. Szukamy swojego Ja, sensu życia, zadajemy pytania i błądzimy myślami. Stąd smutek na twarzach ludzi. Wysiłek ludzki idzie na marne, ale pracując, nie można z tego zdawać sobie sprawy; trzeba żyć w urojeniu, że to co się robi, ma sens i jest potrzebne.

Hobby receptą na frustrację.

Młodzieńcze marzenia i chęć działania zastępuje szara rzeczywistość, bezradność i kompletny brak wpływu na otoczenie. Popularność różnego rodzaju hobby jest wyrazem tęsknoty za pracą, która jest ważna i daje satysfakcję. Jesteśmy zmęczeni naszym życiem. Czujemy się sfrustrowani.

Pojęcie „frustracja”, które stało się popularne mniej więcej w połowie ubiegłego stulecia, pochodzi od łacińskiego przysłówka frustra – na próżno, daremnie, błędnie, mylnie. W interakcji z otoczeniem każdy żywy ustrój stwarza wiele potencjalnych sposobów zachowania się, tzw. struktur czynnościowych, z których część okazuje się strukturami błędnymi, tj. niemożliwymi do zrealizowania. Na próżno korpo-szczur wysila się by zdobyć podwyżkę, człowiek na próżno czeka w kolejce po atrakcyjne życie. Im dążenie jest silniejsze, tym frustracja staje się większa.

Tabula rasa jak biała ściana na drodze.

Dzisiejszy świat to świat buntowników, awanturników. Odmieńców i niedopasowanych. Jesteśmy tacy rebel. Każdy chce patrzeć na świat inaczej. Nie lubimy zasad. Postępujemy wg własnego sumienia. Tworzymy własny autorytet. Co jest w pewnym sensie fikcją, gdyż sumienie człowieka nie wykształciłoby się bez współudziału otoczenia, do którego tak często jesteśmy nastawieni antagonistycznie.

Chcemy coś ze sobą zrobić, mamy chęci ale stajemy przed ścianą. Uczucie zawodu powstaje, gdy nie spełni się to, co powinno a miało duży stopień prawdopodobieństwa, gdy mimo czekania w kolejce nie dokonuje się upragnionego zakupu, gdy mimo intensywnej pracy nie osiąga się żadnych wyników z powodu przeszkód od nas niezależnych.

Na sam koniec należy dodać, iż mały stopień prawdopodobieństwa, nie jest równoznaczny z prawdopodobieństwem zerowym. Mówiąc ogólnie każdy ma swoją szansę, możliwość zrobienia czegoś fajnego w życiu. Pokonania ściany. Napisania własnej historii. Wypełnienia tabula rasy. Uczynienia świata lepszym, na swój sposób lepszym. Z czasem, niekiedy wiele pokoleń później, realizują się najbardziej fantastyczne marzenia, a wyobrażenia, postrzeganych za chorych psychicznie, stają się rzeczywistością. W umyśle ludzkim nie może powstać coś całkowicie nierealnego, gdyż umysł ten jest cząstką świata, a tym samym jest realny. Jak to mawiał Steve Jobs ludzie wystarczająco szaleni by sądzić, że mogą zmieniać świat... są tymi którzy go zmieniają.


Zacznij zmieniać swój świat.



Artykuł oparty na książce:
Antoni Kępiński - Rytm Życia
Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Rololand

PS ten artykuł jest wart polecenia innym: