Dlaczego założyłem tego bloga?

18 KWIETNIA 2016, NA CO DZIEŃ, 585
 
     

Dzisiaj jest pierwsza rocznica założenia bloga Rololand. Pierwsze posty zostały dodane po kilku miesiącach ale prace nad tą stroną zaczęły się dokładnie rok temu. Jednak sam koncept urodził się znacznie wcześniej.. cofnijmy się na chwilę w czasie.

Będąc u schyłku karieru uczelnianej, kilka miesięcy przed obroną tytułu magistra, szala goryczy zaczęła się przelewać. Był to okres gdzie pracowałem we Wrocławiu, a studia (dzienne!) kończyłem w Szczecinie. Bez pomocy przyjaciół i wcześniej zapracowanej, bardzo dobrej opinii u profesorów, pewnie by mi się to nie udało. Zwariowany świat studencki, a jak zawsze podkreślam byłem aktywnym, zaangażowanym studentem, zaczął uciekać. Coraz mocniej wciągała mnie praca i tak zwana szara rzeczywistość. Gdy pracujesz wiele godzin dziennie, dni zlewają się w jeden. Do tego należy dodać problemy zdrowotne i świadomość, że tracę coś czego już mogę nigdy nie odzyskać. Zdajesz sobie sprawę, że tyle lat nauki poszło na nic. Myślisz, że nie tak miało to wyglądać. Chcesz biec za życiem a uderzasz w ścianę tuż przed sobą i nie wiesz jak ją pokonać, często nie wiesz jak. Zostajesz stłamszony i zmuszony do wykonywania poleceń innych, wbrew swojej naturze, która zawsze skłaniała do podążania własnymi ścieżkami. Właśnie w takich trudnych momentach rodzi się przełom. Czemu zawsze musimy przeżyć trudne chwile żeby ocucić się z marazmu?

Zacząłem zastanawiać się czy naprawdę moje życie w przyszłości ma tak wyglądać. To poczucie goryczy we mnie narastało. Świadomość, że tracę czas kiedy świat ucieka, pędzi do przodu, tak wiele się w nim dzieje. Postanowiłem, że moje dwudzieste piąte urodziny będą przełomem. Przestane się martwić o moje zdrowie, przyszłość i zacznę spełniać swoje marzenia.

Jednak w wielu książkach jest napisane "zapisz cel i podziel się nim z najbliższymi". Dzięki temu nasza motywacja jest dużo większa. Skoro mam powiedzieć swoje cele kilku osobom, czemu nie powiedzieć tego całemu światu?! Postanowiłem założyć funpage. Początkowo było to miejsce wrzucania zdjęć i filmów z ciekawych momentów mojego życia, chęć podzielenia się nimi. Często się podwójnie mobilizowałem żeby zrobić coś super, oderwać się od codzienności, żeby mieć co dodać na funpage. Funpage miał być miejscem gdzie dziele się ze światem podjętymi wyzwaniami i miejscem gdzie możecie te wyzwania przede mną postawić. Z czasem wpadły takie pomysły jak #liedownchallenge (położenie się w miejscach publicznych na około minutę), #rololandbooks (czyli czytanie 30min dziennie) i #rololandquotes (cytaty z książek, które czytam).

Z czasem również zacząłem pisać krótkie notki motywacyjne i fajnie się w tym odnalazłem. Może z Waszej perspektywy nie wszystkie znalazły super odzew jednak mi to sprawiało dużo frajdy. Zdecydowałem, że warto poszerzyć cały koncept o typowy blog z artykułami. Miejsce do wyrażania moich opinii. A skoro blog to znalazłem kilka tematów, które zawsze mnie interesowały i na których chce się skupić w przyszłości. Wróciły pomysły do założenia konta na youtube z filmami szkoleniowymi z matematyki, klubu dyskusyjnego, wyjazdu za granice i wiele, wiele innych pomysłów. Gdzieś staram się odnaleźć w tym zabieganym świecie i poukładać wszystko by również zacząć robić to na co mam naprawdę ochotę. A w niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że zapełni to cały mój czas.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Teraz jest to takie trendy podążać za wszystkimi coachami, śledzić ich na fejsie, chodzić na szkolenia. Ale tak naprawdę, kto się angażuje w 100% w to co oni mówią? Kto się angażuje w 50%? No właśnie.. Wracamy do domu ze szkolenia i nasze życie się nie zmienia. Wszyscy mówimy o marzeniach, dążeniu za celami, ale tak naprawdę na tym się kończy. Kiedy ostatnio zrobiłeś coś naprawdę dla siebie? Nie mówię tutaj o kupieniu nowych butów. Mówię o tych prawdziwych marzeniach, którymi za dzieciaka wypełniony był nasz świat. Które zostały teraz wyparte przez umysł i kulturę. Bo przecież trzeba skończyć szkołę, iść do pracy i równo podążać z tłumem do przodu. Myśleć jak każdy, dać się otępić schematom i gówno w życiu zrobić. I to kilkaset razy.

Cała ta inicjatywa jest niesamowita. Ludzie widząc, że otwieram się na innych, otwierają się na mnie. Wiele osób zaczyna również działać, szaleć w życiu i czerpać radość z każdego dnia. Nagle się okazało, że moje działania mogą inspirować innych, dodawać sił. To jest tak budujące. Nie ma nic lepszego niż przyjazne nastawienie i ofiarowanie części siebie. Oczywiście znalazła się grupa hejterów, która stara się wytrącić mnie z biegu, podłożyć nogę. Ludzie, którzy za plecami śmieją się z Ciebie. Powiedzmy sobie szczerze, nie wszystkie moje aktywności są też przez Was zauważane i mają taki pozytywny odzew na jaki oczekuję. Ale ja również uczę się pisać teksty, prowadzić bloga i cieszyć się z życia. Na pewno robię bardzo dużo rzeczy źle. Ale jak to się mówi, wiemy dokąd iść, nie wiemy tylko którędy. Próbujemy, więc czasami zdarza się nam popełniać błędy.

Obecnie czuję motywację i silę do życia pełną piersią, niezważania na trudności życia tylko czerpania z niego radości. Organizuje sobie wiele ciekawych zajęć i stawiam na rozwój osobisty. Ciągle się mobilizuje, żeby moje życie było pełne wyzwań i przygód. Moje najbliższe plany to głównie rozwój tego bloga i zmiana pracy na taką w której będę mógł się rozwijać w tych obszarach, które dostarczają mi najwięcej satysfakcji. I oczywiście dalsze zgłębianie wiedzy o samym sobie, relacjach z innymi i budowaniu wspaniałego świata w moim najbliższym otoczeniu.
Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Rololand

PS ten artykuł jest wart polecenia innym: