I have a dream

15 WRZEŚNIA 2016, NA CO DZIEŃ, 434
 
     

Nadszedł czas gdzie historia potrzebuje 1963. Nadszedł czas by na nowo napisać przemówienie, które wygłosił w Waszyngtonie Martin Luther King.

Wychowałem się w kraju, którego obywatele byli wielokrotnie prześladowani, zmuszeni do tułaczki i szukania nowego domu. Wychowałem się w Europie, w której brat przelewał krew za brata. Wychowałem się na Świecie, w którym fanatycy przesiąknięci religijną moralnością wyciągają miecz by godzić nim serca innych wyznawców. Wciąż człowiek nie jest wolny a jego życie jest paraliżowane przez kajdany segregacji narodowościowej i łańcuchy nietolerancji religijnej. Wciąż człowiek nie akceptuje religii innego człowieka, prawa państwa, w którym przebywa i zasad współżycia różnych ras.

Nie wierzę, że we wspaniałym grobowcu możliwości świata, brak jest miejsca na naukę życia innych kultur i tolerancji. Tak więc, piszę to by przypomnieć światu o palącej nagłej potrzebie dzisiejszego dnia. To jest czas by świat zaangażować i wyjść z ciemnego i izolowanego padołu segregacji na nasłonecznioną drogę narodowościowej, rasowej i religijnej sprawiedliwości. Teraz jest czas by dźwignąć świat z ruchomych piasków nierówności do solidnej skały braterstwa. Teraz jest czas by stworzyć rzeczywistą sprawiedliwość dla wszystkich dzieci Boga.

Byłoby zgubne dla społeczeństwa przeoczenie pilności tego momentu. Problem zalewających Imigrantów nie rozwiąże się dopóki nienawiść zakrywa oczy każdemu człowiekowi. Problem krwawych ataków w stosunku do przyjezdnych nie rozwiąże się dopóki jest społeczna zgoda na takie działania. Problem wojen nie rozwiąże się dopóki dajemy broń do ręki. Jeżeli przegapimy ten moment, nastąpi nieprzyjemna pobudka. Jeśli powrócimy do swoich spraw jak zwykle, znowu zginą niewinni ludzie. Nie będzie spokoju na Świecie, jeżeli relacje nie zostaną zbudowane na silnych fundamentach zrozumienia. Nie będzie spokoju na Świecie, gdy będziemy pić z filiżanki goryczy różnic religijnych i kulturowych. Walkę musimy prowadzić na najwyższym poziomie godności i dyscypliny. Nie możemy pozwolić na rujnowanie rodzimej kultury. Nie możemy pozwolić by nasz twórczy proces przerodził się w fizyczną przemoc. Jeszcze raz i jeszcze raz musimy wznieść się do majestatycznej wysokości, gdzie spotykają się siła psychiczna z siłą duchową.

Nigdy nie będziemy wolni, jak długo człowiek jest ofiarą niewypowiedzianego terroru. Nigdy nie będziemy wolni, jak długo nasze ciała, ociężałe od trudów podróży, nie będą mogły spocząć na dowolnej ziemi, dowolnego narodu. Nigdy nie będziemy wolni, gdy nasze umysły są zniewolone religijnymi nakazami i dogmatami uderzającymi w drugiego człowieka. Nigdy nie będziemy wolni, jak długo nasze dzieci są karmione nienawiścią. Nigdy nie będziemy wolni, póki władcy milionów głów karmią przekonania tysięcy zabójców dając im broń do rąk.

Nie pozwólmy sobie tarzać się w tym padole rozpaczy. Tak więc mówię do was, moi przyjaciele, że nawet choćbym miał napotykać trudności dziś i jutro, wciąż mam marzenie. To marzenie głęboko zakorzenione, że pewnego dnia świat powstanie i przeżyje prawdziwe znaczenie swego kredo:

Trzymamy się tych prawd by było oczywiste, że wszyscy ludzie stworzeni zostali równymi.

Mam marzenie, że pewnego dnia na Lazurowym Wybrzeżu syn Muzułmanina i syn Katolika będą mogli usiąść razem przy stole braterstwa. A Polak, Niemiec, Włoch czy Ukrainiec nie będzie prześladowany w żadnym innym kraju Europy.

Mam marzenie, że pewnego dnia runie kamienisty mur nienawiści i nieposzanowania praw innych narodów i kultur.

Mam marzenie, że każde państwo będzie rozkwitało w tak piękny sposób, że żaden obywatel nie będzie musiał porzucać rodziny, miejsca wychowania i szukać spokoju i pieniędzy w innym kraju.

Mam marzenie, że pewnego dnia wszystkie kraje na świecie będą pewne swej przyszłość. Nie będą się lękać krajów sąsiednich, przyjezdnych tłumów imigrantów chcących zniszczyć ich kulturę i różnic gospodarczych prowadzących do upadku najsłabszych.

Mam marzenie, że pewnego dnia, gdy imigrant przekroczy granice nowego państwa będzie napełniony wolą akceptacji i asymilacji. Będzie napełniony wolą budowania siły gospodarki krajowej, a jego mieszkańcy wyciągną ku niemu pomocną dłoń.

Mam marzenie, że pewnego dnia dzieci z różnych zakątków świata będą mogły usiąść w szkolnej ławce jak brat i siostra, a kobiety będą mogły decydować o swobodzie ubioru i miejsc przebywania.

Mam marzenie, że ustabilizuje się sytuacja nieproporcjonalnego wzrostu naturalnego i dla każdego wyznania i narodu będzie miejsce na tej ziemi.

Mam marzenie, że legnie w gruzach mit poprawności politycznej zagrażający bezpieczeństwu i stabilizacji na świecie.

Mam dziś marzenie! Mam marzenie, że pewnego dnia każdy będzie mógł wyjść na ulicę z podziemnego metra i naziemnej stacji kolejowej, z zatłoczonego kina i pełnego promocji centrum handlowego, pewien, że nie stanie w obliczu ataku terroru.

Niech wolność i pokój rozpłynie się po świecie jak światło latarni w porcie Calais. Niech wolność i pokój zabrzmią w gwarnych miastach jak dzwony każdej świątyni. Niech wolność i pokój zawieje do każdego miasta na świecie jak piach na słonecznej pustyni. Nie musimy się kochac. Nie musimy tworzyć wspólnie rodzin. Nie musimy zapraszać się do swoich krajów. Nie musimy być przyjaciółmi. Po prostu nauczmy się żyć obok siebie bez zbędnej agresji, zamachów, bomb i karabinów.

Jeżeli sprzeciwiasz się atakom i mordom niewinnych osób - udostępnij. Niech ten tekst dotrze do większe liczby osób. Sam nie mam siły przebicia, ale możemy to zrobić razem. Niech świadomość zagrożenia i potrzeby zmian, rodzi się w głowach Twoich przyjaciół. Dziękuję.

Tłumaczenie oryginalnego przemówienia dostępne na stronie: http://www.przemowienia.pl/inne/przemowienia_slawnych/martin_luther_king_-_i_have_a_dream_waszyngton_1963_.html
Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Rololand

PS ten artykuł jest wart polecenia innym: