Narkoman życia

12 LUTEGO 2017, MĄDRZĘ SIĘ, 529
 
     

(...)przecież nie po to zostawałem artystą, żeby wstawać wcześnie rano. Natomiast drugi w głębi duszy odpowiadał: wstaję wcześnie rano, żeby być artystą.

Świat jest imponujący, odrzucając wszelkie wytwory nauki, to ludzie stanowią o jego wyjątkowości. Każdy ma swój sposób myślenia i funkcjonowania, a jednocześnie większość z nas ma w życiu podobne doświadczenia. I chyba każdy, bez wyjątku, zastanawia się nad sensem swojego życia, co ma w nim robić. Tak powszechne są pytania, które urosły do rangi żartu, po co i jak żyć.

Będąc nastolatkiem nie miałem zbyt wielu funduszy na drobne, wolne wydatki. Nie drążąc tematu to często się zastanawiałem, i w zasadzie trochę kpiłem, dlaczego nie mogę iść z kumplami na piwko gdy żulek, który nie pracuje, zawsze ma kasę na alkohol i czas na pogadankę z przyjaciółmi. Przypomina mi się piosenka szczecińskiego rapera, która właśnie w żartobliwy sposób opisuje podobny dylemat. Wsłuchajcie się w tekst.


Można tez przytoczyć kawał o Jasiu. Nauczycielka pyta Jasia kim chciałby zostać w przyszłości.
-żulem
-dlaczego?
-Bo żul ma spokój, siedzi cały dzień i odpoczywa. podatki? kompletnie go nie obchodzą. polityka? W dupie to ma. Śpi ile chce, robi co chce i kiedy chce - Jasiu wymienia coraz więcej pozytywnych aspektów. A gdy 30 lat później, Jan stoi na czterdziestym piętrze luksusowego hotelu w Dubaju, który należy do niego, patrzy na największy w porcie Jacht, który jest jego, popijając ekskluzywnego szampana podanego przez najsławniejszą modelkę świata zastanawia się:
-Kurwa, gdzie popełniłem błąd?

Paradoks psychiatry


To jest bardzo ciekawe, że wiele osób okazuje duży spokój w życiu i zawsze mówią: jakoś się ułoży. Nie przejmują się niczym i żyją jak im chwila pozwoli i los przyniesie. Wmawiają sobie, że są takimi a nie innymi. Wzruszają ramionami: no cóż, nie zmienię się.

Nie chcę oceniać takiego podejścia. Jeżeli komuś sprawia to szczęście to niech tak zostanie. Podobny dylemat mają psychiatrzy, którzy mierzą się z osobami oderwanymi od rzeczywistości. Ci sami pacjenci wcześniej byli ludźmi głęboko nieszczęśliwymi ze swojego życia, do tego stopnia, że zaczęli tworzyć nową rzeczywistość. Upraszczając problem, to co lekarz ma zrobić? Starać się wyleczyć, żeby znowu żył pogrążony w depresji, czy pozwolić mu cieszyć się życiem, takim jakim sobie sam stworzył?

Każdy z nas gdzieś balansuje na krawędzi tej granicy. Chcemy spać do południa ale jednocześnie oglądać świt słońca nad morzem. Chcemy całą niedziele spędzić przed telewizorem ale jednocześnie śmiać się i bawić wśród swoich znajomych. I nikt nie zna odpowiedzi jak powinno wyglądać idealne życie.

Mnie osobiście fascynuje świat dookoła. Ubolewam, że nie mogę uprawiać każdego sportu czy zwiedzić każdego zakątka planety, poznać inne kultury. Gdy pomyślę, że mając rodzinę w Kanadzie jeszcze nigdy nie byłem w tym kraju to.. to dziwne uczucie. To jest odwieczna walka między marzeniami, a sukcesem zawodowym. Gdy jesteśmy dzieciakami serce mówi żebyśmy gnali za realizacją siebie, natomiast z drugiej strony jest rozum, który poddaje w wątpliwość twoją przyszłość.

Połowę życia śpimy, drugą spędzamy przed ekranem


Osobiście mam wrażenie, biorąc pod uwagę marzenia, że przespałem ćwierć wieku. W poprzednim roku spełniłem ich więcej niż w całym dotychczasowym życiu. Być może to tylko wrażenie, bo gdy mamy większe możliwości, chcemy jeszcze więcej. Być może zdałem sobie sprawę, że czas gna nieubłaganie i nigdy nie odzyskam poprzedniego dnia, że to co zrobię dzisiaj jest istotne, bo minuty uciekają. A może znowu, zacząłem dostrzegać te najlepsze chwile i się od nich uzależniłem. Przypomina mi się anegdota o rozmowie dwóch przyjaciół. Jeden z nich był artystą i spóźniał się na każde poranne spotkanie. No nie wyrabiał się nigdy. Przychodził kilka godzin po czasie i wzruszał ramionami: przecież nie po to zostawałem artystą, żeby wstawać wcześnie rano. Natomiast drugi w głębi duszy odpowiadał: wstaję wcześnie rano, żeby być artystą. To głęboka różnica w postrzeganiu świata, która przekłada się na funkcjonowanie w codziennym życiu. Albo chcesz przeżyć czas na ziemi, albo chcesz żyć. Możesz spędzić życie oglądając seriale albo możesz tworzyć swój własny.

W obecnych czasach jesteśmy bombardowani informacjami ze wszystkich stron. Rozwój techniki jest ogromny i może być ona naszym najlepszym przyjacielem lub najgorszym wrogiem. Ostatnio można zaobserwować ciekawe zjawisko: bardzo wiele osób ma nieodpartą, wręcz obsesyjną potrzebę bezustannego bycia na czasie, sprawdzania informacji, poczty czy facebooka. Mam wrażenie, że ten wewnętrzny przymus odbiera ludziom radość i spokój życia. Nie mamy już czasu, aby zatrzymać się i, jak to się popularnie mówi, podziwiać kwiaty albo w spokoju o czymś pomyśleć.

Dzisiaj imponują mi ludzie, którzy każdego dnia są spontaniczni, gotowi podejmować trud by eksplorować świat i własne życie. Którzy wkładają wysiłek w walkę ze słabościami i idą do przodu. Fajniej żyją. Imponuje mi postawa: mam problem, próbuję go rozwiązać, mam deficyt, muszę z nim coś zrobić. Wydaje mi się to naturalne, że trzeba pracować nad sobą każdego dnia, lubię to i nie potrafię bez tego funkcjonować, ciągle widzę, że coś jest do poprawy, że mógłbym lepiej wykorzystać czas, zrobić więcej.

Zorganizuj swoje życie bo masz wybór


Mam wrażenie, że mógłbym zrobić jeszcze więcej. Dlatego uważam, że zarządzanie czasem to w rzeczywistości zarządzanie życiem, zarządzanie swoją osobowością. To panowanie nad pewnym ciągiem zdarzeń. Zarządzanie czasem oznacza kontrolowanie kolejności podejmowanych działań. Zawsze masz możliwość wyboru czynności, którą zamierzasz następnie wykonać. Umiejętność wyboru między tym, co ważne, a tym, co błahe, jest zasadniczym czynnikiem warunkującym sukces w życiu prywatnym i zawodowym.

Wybór należy do ciebie. Możesz przeżyć życie jak żulek. Pewnie będziesz szczęśliwie żył, nieświadomy świata i możliwości, które uciekają przez palce. Możesz też gnać za karierą i obudzić się pewnego dnia jak Jan, który zorientował się, że stracił bezpowrotnie połowę swojego życia uszczęśliwiając innych.

Sukces jest jak ciąża. Wszyscy ci gratulują, ale nikt nie wie ile razy trzeba było dać się wyruchać, aby to osiągnąć.
Michał Leszek


Możesz siedzieć przed telewizorem, oglądać filmy na YT i żyć czyimś życiem tłumacząc swoje niepowodzenia przypadkiem i pechem. Nie wnikam, ale gdy zapytać ludzi czym jest sukces, często padają określenia policzalne jak pieniądze. A wg badań przeprowadzonych na Harvardzie ponad 85 procent twojego szczęścia w życiu wywodzi się ze szczęśliwych relacji z innymi ludźmi i życia w zgodzie ze swoją pasją.

Więc możesz też żyć, po prostu żyć. Pełną piersią eksplorować otoczenie i cieszyć się nim z najbliższymi. Możesz wstać sprzed telewizora i tworzyć własne relacje oparte na przygodzie i poznawaniu świata. Wspólnym podążaniu za życiem. To twój wybór.
Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Rololand

PS ten artykuł jest wart polecenia innym: