Dlaczego chcemy być fiteko?

09 KWIETNIA 2016, NA CO DZIEŃ, 492
 
     

fitlife
ekoschizma
ekoreksja
fitnaziści
i Ty

Pamiętacie czasy gdy chodziliście na domówki? Spotykaliście się ze znajomymi i w ukryciu przed starymi piliście? Bardzo często imprezy przenosiły się albo na balkon albo do kuchni i tam były przeprowadzone największe dysputy na dzielni. Jakby Platon z Arystotelesem się spotkali i rozprawiali po alko o życiu. Tak samo jest w pracy. Tak jak kiedyś nie chodziłem na balkon tak i teraz nie chodzę na dwór zapalić. Ale mogę wam powiedzieć o czym można pogadać w pracy w kuchni.

Pracuje w miejscu gdzie 95% stanowią mężczyźni. I wiecie jaki temat jest najczęściej poruszany w pracy? Nie gada się o najnowszych modelach samochodów, nie gada się o kobietach, nie gada się o wynikach meczy. GADA SIĘ O DIECIE i byciu sport&fit! Wchodzisz do kuchni a tam jadą o kaloriach, co trzeba zjeść żeby zrobić masę, a co żeby schudnąć. Mamy takie czasy, że nawet psy dostają karmę fit. Każdy chce być eco, przyjazny naturze, zdrowo się odżywiać i mieć klatę jak Ronaldo. Oczywiście nie jak ten Brazylijczyk, bo on się spasł i przydałoby mu się kilka dni w mojej robocie. Od razu by wiedział co zjeść żeby schudnąć. Teraz jest w modzie być fit i eko, taka fitoreksja, ekoschizma.

W sklepach wybieramy tylko artykuły oznaczone serią "ekologiczne". A jak te są ekologiczne, to cała reszta jest jaka?! - cytując klasyka. Wystarczy, że producent napisze eko i produkt jest 40% droższy. Robimy sobie z mózgu siano, tracimy rozum na punkcie naszej obsesji. Nawet nasz rząd zbaraniał i wycofał drożdżówki ze szkolnego obiegu. Gdzie w tym wszystkim jakaś logika. Już w krajobraz galerii handlowych wpisał się widok jak ktoś bierze powiększony zestaw BicMac i kurwa kole lajt.

Duży wpływ na to mają media społecznościowe i kult sportowego ciała. Jest mega dużo osób w sieci, które się utrzymują z wrzucania fotek. Jak jakaś sekta. Zanim zjedzą, jeb, po jedzeniu, jeb, do lustra przed wyjściem, jeb, na siłowni, jeb, jak biegam, jeb, jak siedzi z kumplami, jeb, jak siedzi sam, jeb itd. Wszystko przerobione przez photoshop, idealne ciała. Praca - wyglądać git. Każdy z nas to zna i codziennie widzi. Mamy to przed oczami non stop. Te zdrowe jedzenia, wysportowane ciała. Też chcę tak wyglądać. Kupujesz nowe ciuchy w decathlonie, mieszankę slimfitea do wody mineralnej, idziesz na siłownie, rozkładasz gazetę i czekasz aż mięśnie się zrobią, a tłuszcz ucieknie na ich widok. Tak swoją drogą ostatnio przelotem na siłowni słyszę jak jedna babka mówi do drugiej; "lubię tutaj przychodzić na siłownię, bo spokojnie mogę poczytać książkę". Na siłowni?! Książkę?! Super trening;p

Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Rololand

PS ten artykuł jest wart polecenia innym: